Wyprawa w nieznane

Raport gęsiowy 2017.03
8 kwietnia 2017
Raport gęsiowy 2017.04
5 maja 2017

Wyprawa w nieznane

Przy różnych okazjach prezentacji naszych badań nad gęgawami i opowieściach o obrączkowaniu najczęściej pada pytanie o to, gdzie najdalej były widziane nasze ptaki.

Odpowiedź, że w Hiszpanii, i to pod samą granicą z Portugalią, na wszystkich robi wrażenie. Zainteresowanie budzą też ptaki, które gdzieś były, osiągnęły rekordową prędkość przelotu, zmieniły partnera etc. Te natomiast, które siedzą na miejscu, nigdzie nie latają, pozostają w trwałym związku, wydają się… nudne. Za chwilę przekonacie się, że okazji do zdobycia bardzo ciekawych wyników pozwalających odkrywać niezwykły świat gęgaw dostarczają nam nie tylko skrzydlaci celebryci i że zakładanie nadajników na tak „zwykłe” ptaki może przynosić równie ekscytujące obserwacje.

Jeden z nadajników dostał właśnie taki „nudny i nieciekawy ptak”, który nie oddalił się od miejsca obrączkowania dalej niż o… 15 km – to dla naszych gęsi jakieś 10 minut lotu w średnim tempie. Samiec P290 został zaobrączkowany 11 czerwca 2016 roku we wschodniej części Stawów Kiszkowskich i po roku możemy stwierdzić, że jest to największy lokalny patriota z dotychczas zaobrączkowanych przez nas ptaków. W zeszłym roku wyprowadził 5 lotnych młodych, z których dwa zostały zaobrączkowane (parę zdań można o nich przeczytać w marcowym raporcie). Zimował w różnych nietypowych miejscach w okolicach Kiszkowa, ale na same stawy wiosną tego roku nie wrócił.

Pierwszy raz na Jeziorze Turostowskim, oddalonym o 6 km na zachód od miejsca obrączkowania, pojawił się 21 lutego, a od 24 przebywał tam już regularnie. Wniosek? Będzie tam lęgowy. I pierwsza myśl: skoro będzie zakładał tam gniazdo, a chwycony był w Kiszkowie, to jest szansa, że stamtąd przyszedł z młodymi.

Wielokrotnie w okresie lęgowym widywaliśmy obrączkowane ptaki w jednym miejscu, ale te same osobniki z pisklętami pojawiały się już na zupełnie innych zbiornikach, czasem znacznie oddalonych od miejsc lęgowych. Często spotykaliśmy również gęgawy z młodymi w zupełnie nietypowych miejscach – przechodzące przez drogi lub przebywające w rowach. Nietrudno było sformułować hipotezę, że ptaki te wystawiają swoje młode na całkiem poważną próbę już w pierwszych dniach ich życia, podejmując z nimi piesze wyprawy na sąsiednie akweny. Którędy? Kiedy? Jak szybko? Dręczyły nas te pytania okropnie, podtrzymując ciekawość i rodząc kolejne hipotezy i przypuszczenia.

Z pomocą przyszedł gąsior P290, dzięki któremu możemy wreszcie prześledzić tego rodzaju wędrówkę jednej pary i pokazać ją z perspektywy około dwudniowej gąski. Informacji dostarczył nam jego nadajnik, który co dwie godziny rejestruje dokładną lokalizację, dzięki czemu mogliśmy dość precyzyjnie odtworzyć trasę wędrówki. Skąd wiemy, że pisklęta miały 2 dni? W dniu poprzedzającym wyprawę samiec ani na chwilę nie opuścił jeziora i przez cały czas pozostawał na wodzie. Kiedy samica wysiaduje, samiec przebywa przy gnieździe, ale nie przez cały czas – od czasu do czasu odlatuje na żer na pobliskie pola lub łąki. Ale kiedy wyklują się młode, wtedy całą swoją uwagę poświęca rodzinie, nie opuszczając jej ani na krok. Dumny tata przejmuje dowodzenie i z reguły to on prowadzi stadko rodzinne podczas pierwszych wypraw.

16 kwietnia, w Wielkanoc, o godzinie 6 rano, kiedy zające wielkanocne skończyły właśnie roznoszenie smakołyków dzieciom, nasze małe gąski były jeszcze na Jeziorze Turostowskim. Nieświadome nadchodzącego wyzwania pływały w zatoce, w której najprawdopodobniej przyszły na świat dzień wcześniej. Jezioro to ma powierzchnię lustra wody około 26 ha, jedną wyspę i bardzo szeroki płat szuwaru trzcinowego.

Przy samym jeziorze znajduje się bardzo dobrze zachowane stożkowe grodzisko wczesnośredniowieczne, z którego można prowadzić obserwację naszych gęgaw.

Nasz ptaki wyruszyły więc po godzinie 6, kierując się na północny wschód wzdłuż wypływającego z jeziora cieku o nazwie Kanał Turostowski. Ptaki musiały przedzierać się przez gęstą trzcinę. Płynęły wprawdzie z prądem wody, ale w niewielkim stopniu mogło im to ułatwiać – w tym trzcinowisku kanał od dawna nie był konserwowany i jest dość zarośnięty. O godzinie 8 dotarły do małego oczka w trzcinowisku oddalonym od brzegu jeziora o 470 m. Ile dokładnie czasu zajęło im pokonanie tego odcinka, nie wiemy.

Po kilkudziesięciu metrach trzcinowisko się kończy i dalej kanał jest już czysty, odmulony i pogłębiony, osiągając szerokość około 80–100 cm. Jest to otwarty teren, wokół kanału jest pastwisko, na którym wypasa się kilkadziesiąt sztuk bydła szkockiego. Fragment z pastwiskiem ma długość prawie 800 m i raczej nie był bezpieczny dla piskląt.

Były wystawione na widok publiczny i kto wie, czy nie spotkały się wówczas oko w oko z wielką, włochatą, rudą krową, która akurat gasiła pragnienie. Na końcu pastwiska kanał przepływa pod drogą. Przepust jest dość szeroki i wysoki, ale czy na tyle duży, żeby dorosłe ptaki zdecydowały się w niego zagłębić?

Czy przeszły dołem, czyli rurą pod drogą, czy też weszły na ląd i przeszły drogą nad przepustem, tego nie wiemy… Po pokonaniu tej przeszkody kontynuowały wędrówkę kanałem, dopływając do śródpolnego oczka wodnego. Była to godzina 10 – w dwie godziny pokonały 1170 m.

Możliwe, że chciały się tam zatrzymać na dłużej, bo przez kolejne dwie godziny pokonały jedynie 600 m. Odpoczynek mógł im jednak zakłócać samiec łabędzia niemego, a te ptaki nie tolerują młodych gęgaw na swoim terenie. Po opuszczeniu „łabędziego” stawu kanałem ptaki dotarły do rzeki Małej Wełny i stamtąd zaczęły się kierować na wschód w kierunku Kiszkowa. Do tej pory płynęły wąskim, osłoniętym ciekiem i w dodatku z nurtem.

Od momentu wpłynięcia na rzekę przyszło im walczyć z prądem wody i z wiatrem. Mała Wełna nie ma zbyt bystrego nurtu i teraz płynie może z prędkością pół metra na sekundę. Wciąż jednak dla dwudniowych gęgaw o masie ciała rzędu 100 g z pewnością było to nie lada wyzwanie.

W godzinach od 12 do 14 ptaki wędrowały korytem rzeki i dotarły do pierwszego mostu w Kiszkowie. W linii prostej pokonały 850 m, korytem rzeki było to 950 m. Pomiar współrzędnych wskazywał miejsce dokładnie pod mostem, co by sugerowało, że ptaki przepłynęły pod nim.

Następnie, mijając drugi most, pokonały kolejne 520 m i znalazły się w okolicy Stawów Kiszkowskich, które najwyraźniej były celem wyprawy.

Żeby się do niego dostać, musiały jednak wyjść z rzeki i ostatnie kilkadziesiąt metrów pokonać suchym lądem. W którym dokładnie miejscu weszły na stawy, nie wiemy, bo o 16 były już na środku dużego stawu w Kiszkowie.

Ostatni odcinek wyprawy miał długość 1150 m. Wyprawa zajęła naszym gąskom około 8–9 godzin i w tym czasie pokonały one łącznie 4380 metrów. Jak na takie maluchy to całkiem niezły wynik!

Dla nas ta przygoda ma jednak swoje drugie dno. Udało nam się potwierdzić, że gęgawy przemieszczają się z pisklętami między zbiornikami wodnymi oddalonymi od siebie nawet o kilka kilometrów, a wędrówki takie odbywają w dzień. Dorosłe ptaki prowadzące młode muszą doskonale znać topografię terenu z perspektywy ziemi. Wiemy, że gęsi przemieszczają się wzdłuż cieków wodnych (z pewnością tak jest łatwiej, bezpieczniej i zapewne najszybciej) w średnim tempie około 500 m na godzinę…

Ktoś może spyta: tylko tyle? O co tyle hałasu? Nie zapominajmy jednak, że dzięki dość szczegółowym informacjom na temat tej wyprawy udało nam się zebrać kilka brakujących informacji na temat życia gęgaw. Oczywiście, nie można traktować ich jako reguł obowiązujących cały gatunek i realizowanych przez wszystkie pary. Przez jakiś czas pozostaną one jednak wyznacznikiem, do którego odnosić będziemy kolejne – oby jak najliczniejsze – obserwacje. I taki jest sens naszego projektu.

Bartosz Krąkowski

1 Komentarz

  1. Anna Rackiewicz pisze:

    Witam,
    Otrzymałam od Ekostraży we Wrocławiu na wychowanie małego pisklaka,który okazał się gęsią gęgawą.Chciałabym ją wrócić naturze ,czy jest to możliwe?
    Gąska ma w tej chwili chyba dwa miesiące .Prawie się wypierzyła – podejmuje próby lotu.Pływa po stawie.Jest płochliwa w stosunku do obcych a i ja (mamusia)
    jestem coraz bardziej niepotrzebna.Chciałabym, aby żyła w stadzie wśród innych gąsek w naturze.Proszę mi poradzić jak to powinnam przeprowadzić.
    Jestem pełna podziwu dla Państwa działalności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Przekaż nam 1% swojego podatku,
wpisując do zeznania PIT numer KRS 303057.
Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Wspieraj nas darowizną na rachunek:
47 1540 1157 2034 6608 0895 0001.