Raport gęsiowy 2017.04

Wyprawa w nieznane
21 kwietnia 2017
Zbiorówka na gęgawy
27 lipca 2017

Raport gęsiowy 2017.04

Czas wysiadywania jaj należy do najbardziej niebezpiecznych okresów życia ptaków. Wtedy traconych jest najwięcej lęgów – gorzej, że razem z nimi bardzo często giną też wysiadujące jaja samice.

Wysiadująca samica przez ponad 1/10 roku przebywa praktycznie w jednym miejscu i jest narażona na ataki drapieżników oraz zmienne warunki środowiskowe. Gęgawy wysiadują 28 dni, ale do tego okresu należy dodać jeszcze kilka dni, kiedy samica składa jaja – pełne zniesienie ma około 6–7 sztuk. Jaja składane są w jedno-, dwudniowych odstępach. Gęgawy klują się synchronicznie, tzn. w tym samym czasie. Dzieje się tak dlatego, że samica zaczyna wysiadywać od momentu złożenia ostatniego jaja. Dzięki temu młode klują się praktycznie jednego dnia i mogą razem szybko opuścić gniazdo. W tym roku pierwsze młode udało się nam zaobserwować 9 kwietnia, co sugerowałoby, że ptaki przystąpiły do składania jaj już na przełomie lutego i marca.

Kwiecień jest miesiącem, w którym obserwujemy najmniej zaobrączkowanych ptaków i – co za tym idzie – rejestrujemy najmniejszą liczbę odczytów. W tym miesiącu odnotowaliśmy zaledwie 50 odczytów. Mieliśmy jednak sporo szczęścia i choć były one nieliczne, okazały się dla nas szczególnie cenne. Praktycznie wszystkie odczyty z kwietnia pochodzą od ptaków lęgowych – nie tylko wskazują nam więc, w jakich dokładnie miejscach poszczególne osobniki przystąpiły do lęgów, ale też, kiedy widzimy je z młodymi, mówią nam o ich sukcesie lęgowym.

Na początek może powiemy, komu się w tym roku nie udało… Pierwszą informacją o potwierdzonej stracie lęgu mieliśmy już pierwszego kwietnia. Para P016 i P285, która po 3 latach wróciła do Kiszkowa, straciła lęg. Samiec P285 na początku marca był obserwowany na skraju dużego szuwaru trzcin w zagospodarowanej rybacko części Stawów Kiszkowskich a pierwszego kwietnia para siedziała 9 km dalej, na łące koło jeziora Lednica w towarzystwie dwóch innych par.

Kolejną stratę lęgu zaliczyła także samica P068. Jej tendencja do niefortunnego wyboru miejsca na gniazdo znów doprowadziła do katastrofy. Co było przyczyną porzucenia, tego nie wiemy. Czy stres i częste przebywanie ludzi w bezpośrednim sąsiedztwie gniazda, czy też atak drapieżnika, trudno powiedzieć. Ostatni raz na gnieździe widziana była 10 kwietnia. Od 14 kwietnia przebywała już w stadzie kilkunastu osobników na pobliskich polach i łąkach. Gniazdo było puste, ale czy opuściła je w wyniku zniknięcia jaj, czy też jaja zostały zabrane po jej opuszczeniu – tego się już nie dowiemy.

Częsta zmiana partnerów nie służy naszej starej znajomej P020. W kwietniu też nas zaskoczyła… Jest to trzeci miesiąc z rzędu, kiedy o niej piszemy i jest to trzeci raz, kiedy widzimy ją z innym partnerem. Dlaczego tak się dzieje, trudno powiedzieć, ale w tym przypadku mamy potwierdzenie, że zamiana partnerów może się odbywać u gęgaw bardzo często, i to w trakcie okresu lęgowego. Drugą istotną sprawą jest to, że każda ze zmian nie była wymuszona śmiercią poprzedniego partnera, bo oba samce mają się dobrze. Przyczyn należy więc szukać w preferencjach poszczególnych osobników. P139 po rozstaniu z P020 przeniósł się 4 km dalej na Jezioro Turostowskie, gdzie był widziany z inną nieoznakowaną samicą, a P183 został w Kiszkowie, gdzie dołączył do grupy ptaków nielęgowych. Rotacja odbiła się więc na wszystkich zamieszanych w koligacje ptakach i żaden z nich w tym roku nie dochował się piskląt.

Stratę w lęgu zanotował również jeden z częściej przez nas obserwowanych samców P064. Do końca drugiej dekady marca był regularnie odczytywany na jeziorze Rybno Małe i był typowym pilnującym gąsiorem siedzącym na skarpie jeziora lub pływającym przy trzcinie. Niestety, nie był w dobrej kondycji fizycznej. Miał złamaną lub zwichniętą nogę i każda próba wzbicia się w powietrze była dla niego sporym wysiłkiem. W trakcie lotu noga ta wisiała mu bezwładnie.

Przyczyn tego urazu mogło być wiele – wysoce prawdopodobne jest, że był on konsekwencją walk, jakie gęgawy prowadzą przy zajmowaniu rewirów. Czy to ten uraz wpłynął na sukces lęgowy, tego też nie wiemy, ale w połowie kwietnia samiec P064 przyleciał do Kiszkowa i dołączył do stada ptaków nielęgowych, do którego dołączają osobniki tracące lęgi.

Na etapie wodzenia młodych stratę poniósł bohater poprzedniego wpisu, a mianowicie samiec P290, który przeprowadził swoje młode z Jeziora Turostowskiego na stawy w Kiszkowie. Niestety, jeszcze tego samego dnia wieczorem odleciał ze stawów, co sugerowało, że coś złego stało się z pisklętami. Widać tym razem podjęte ryzyko się nie opłaciło. Podróż dla młodych mogła być zbyt wyczerpująca, zwłaszcza przy panujących wówczas niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Nie wszyscy jednak mieli pecha i części – jak na razie – się powiodło…

Samica z nadajnikiem GPS i obrożą P288, która dzielnie wysiadywała na czubku wyspy na stawie w Kiszkowie, dochowała się dwójki piskląt. Młode wykluły się 21 kwietnia, a 22 rodzice przeprowadzili ja na pobliskie jezioro Rybno Wielkie. Z racji niewielkiej odległości nie można było ustalić dokładnej trasy przejścia, ale potwierdziła co najmniej dwa fakty odnotowane z trasy samca P290. Po pierwsze, przemieszczenie odbyło się drugiego dnia po wykluciu, po drugie – wędrówka odbyła się między 6 a 8 rano.

Po 3 latach potomstwa dochowały się P007 i P143. Nie byłaby to żadna nadzwyczajna wiadomość, gdyby nie fakt, że 3 lata temu te dwa ptaki stanowiły parę, która w 2014 roku szczęśliwie wyprowadziła trójkę młodych. W tym roku, kiedy woda znów zalała Stawy Kiszkowskie jak trzeba, P143 wrócił i wyprowadził 3 młode, natomiast P007 na pobliskim Jeziorze Turostowskim widziana była z co najmniej 4 pisklętami. W 2014 roku jedno z ich piskląt dostało obrączkę nr P158. Tej wiosny ptak ten widywany był również w okolicach Turostowa, ale młodych się nie dochował. Prawdopodobnie jest to samica, gdyż jest mniejszym osobnikiem z pary. Gęgawy osiągają dojrzałość płciową w trzecim lub czwartym kalendarzowym roku, więc nie wiemy, czy lęg straciła, czy też w ogóle do niego nie przystąpiła.

Pod względem liczby par z sukcesem lęgowym prym jak na razie wiedzie Jezioro Rościńskie koło Skoków. Podczaj jednej z kontroli naliczyliśmy tam aż 10 par, które łącznie prowadziły 54 młode. Są to niezwykle dobre rokowania na czas łapania. Wśród tych 10 par są trzy ptaki znakowane przez nas w latach ubiegłych. I tak samica P176 jest ptakiem, który na tym jeziorze się urodził i jest to jej pierwszy raz, kiedy została mamą. P186 był obrączkowany na tym jeziorze jako dorosły w 2015 roku i jest to trzeci z rzędu rok, kiedy wyprowadza młode – najpierw miał ich 5, rok później 6, a w tym roku 8. Ostatni ze znakowanych ptaków P284 był złapany w zeszłym roku również jako dorosły, miał wówczas 5 młodych, z których dwa dostały obrączki. W tym roku ma ich 6 i mamy nadzieję, że któreś z nich na początku czerwca również zostanie zaobrączkowane.

Na innych jeziorach, gdzie obrączkujemy, na razie bez obrączkarskich rewelacji. W Kłecku, gdzie wiosną widzianych było kilka ptaków z obrączkam,i sukces odnotowaliśmy tylko u samicy P133. W Pobiedziskach jest już 9 par z młodymi, ale ani jednego ptaka z obrączką, a spodziewaliśmy się tam co najmniej 3. Trochę lepiej jest na stawach w Kiszkowie. Widziane były już zaobrączkowane 4 wodzące pary i 2 inne ptaki na gniazdach. Ten wynik w tym miejscu na pewno będzie lepszy, gdyż teraz jest ponad 200 ha wody do przeszukiwania, a ptaki mają się gdzie chować. Na razie w tym roku rekordzistką pod względem liczby wodzonych młodych jest samica P076, która dzielnie prowadzi 14 piskląt!

W kwietniu otrzymaliśmy także dwie ważne informacje o ptakach nielęgowych. P205, o której pisaliśmy ostatnio, że ma „problemy” z powrotem do Polski, wróciła i ma się dobrze. Widziana była 9 kwietnia przy jeziorze Biezdruchowo w Pobiedziskach, gdzie przyszła na świat. Wyglądała dobrze i była w parze.

Ostatniego kwietnia otrzymaliśmy informacje z woj. warmińsko-mazurskiego na temat ptaka P152. Obrączkowany był w Kłecku (52,637432 17,434273) jako jedno z 8 piskląt (wszystkie młode, łącznie z rodzicami, dostali obrączki J). Jest to jeden z ciekawszych osobników, bo jako nieliczny powędrował na wschód od miejsca obrączkowania i tam chyba osiądzie na dłużej. Jest to drugi kwiecień z rzędu, kiedy został odczytany na jeziorze koło Uniszewa pod Olsztynem (53,723250 20,273472), 224 km od miejsca obrączkowania.

Przed nami maj, na dobre więc rozpoczynamy sezon obrączkarski. Mamy nadzieję, że będzie lepiej niż w zeszłym roku, liczymy na dobrą pogodę i tradycyjnie… na szczęście. Im więcej złapiemy, tym więcej będziemy mieli historii, którymi będziemy się z Wami dzielić. Trzymajcie kciuki!

Bartosz Krąkowski

1 Komentarz

  1. Łukasz pisze:

    z Obserwacji Mazowieckiej smutna wiadomość z dwóch par obserwowanych na starorzeczach Bugu koło Broku jedna nie przystąpiła lub straciła lęgi drugiej pary w tym gęsi zaobrączkowanej, nie mogę zlokalizować mam nadzieje że to tylko przez wysoki stan wód na starorzeczach pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Przekaż nam 1% swojego podatku,
wpisując do zeznania PIT numer KRS 303057.
Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Wspieraj nas darowizną na rachunek:
47 1540 1157 2034 6608 0895 0001.