Mała wielka rzadkość

fot. Henryk Janowski
Raport gęsiowy 2017.01
21 stycznia 2017
fot. Anti Salura (et.wikipedia.org)
Sezon na łyski
13 lutego 2017

Mała wielka rzadkość

fot. Fotolia

W życiu miłośników obserwacji ornitologicznych czasem zdarzają się dni, których przebieg przypomina hollywoodzki horror zakończony typowym dla romantycznych komedii happy endem.

23 stycznia br. – jak co weekend – wybrałem się na kontrolę zimujących gęsi w okolicach jeziora Lednica i Stawów Kiszkowskich. Dzień rozpoczął się niezbyt udanie, bo udało mi się odczytać zaledwie kilka obroży na oparzelisku tuż przed rozlotem, a wszystko przez… „zabawy” z bielikami.

fot. Magda Felis (commons.wikimedia.org)

Jeśli drapieżniki spóźnią się na łowy, to gęsi siedzą dłużej i spokojnie rozlatują się na żerowiska. Jest wtedy czas i odpowiednie światło do odczytywania ptaków – wówczas taka kontrola zajmuje około 30–45 min. Ale jeśli bieliki przylecą wcześnie, jeszcze o szarówce, i rozpędzą gęsiowe towarzystwo, to kolejne 3–4 godziny trzeba jeździć po polach i szukać ptaków..

fot. Yathin S Krishnappa (Wikimedia Commons)

Tego dnia na polach też mi nie szło zbyt dobrze, bo ptaki rozbiły się na kilka grup, a te które znalazłem, siedziały za górkami albo już spały. Zrezygnowany stwierdziłem, że pojadę w okolice Rogowa koła Żnina (kujawsko-pomorskie), gdzie tydzień wcześniej byliśmy z Michałem Białkiem w ramach monitoringu noclegowisk gęsi i naliczyliśmy tam blisko 15 tys. osobników.

Jezioro Zioło, fot. Robert Niedźwiedzki (pl.wikipedia.org)

Po godzinie byłem na miejscu – niestety, ptaków było bardzo mało. Objechałem okoliczne pola, ale spotkałem tylko małe grupki porozrzucane tu i ówdzie. W zasadzie jużw drodze powrotnej zatrzymałem się jeszcze przy krajowej „piątce” koło Czewujewa, gdzie na polu rzepaku siedziało ponad 100 łabędzi niemych i kilkadziesiąt gęsi. Ptaki siedziały tak blisko drogi, że po zatrzymaniu poderwały się i przeleciały na drugi koniec pola. W ostatniej chwili, w kadrze lornetki, przez szybę w samochodzie zobaczyłem, że jedna z gęsi białoczelnych miała czarną obrożę – co znaczyło, że ptak był u nas gościem zza granicy. Szkoda mi było straconej okazji, bo w porównaniu z gęsiami zbożowymi gęsi białoczelne zimują u nas mniej licznie, a przez to odczytanie znakowanego ptaka jest też dużo rzadsze.

fot. Richard Bartz (Wikimedia Commons)

Na otarcie łez w stadzie 128 łabędzi niemych znalazł się jeden ptak z polską żółtą obrożą 72MY. Po odczytaniu ptak okazał się moim starym znajomym, którego widziałem już 6 lat wcześniej na Stawach Kiszkowskich. W tym samym czasie pojawił się jednak młody bielik i miałem powtórkę z porannej rozrywki. Gęsi z bliższej i dalszej okolicy podrywały się i rozlatywały w różnych kierunkach. Wyraźnie to nie był mój dzień… Na dodatek w małym kluczu kilkunastu gęgaw w powietrzu dostrzegłem odlatującą gęś z żółtą obrożą. Układ znaków sugerował, że mógł to być ptak wcześniej obrączkowany przeze mnie.

fot. Natalia Kuśmierek (Wikimedia Commons)

Zrezygnowany wsiadłem do samochodu i postanowiłem wracać. Dwa kilometry dalej z drogi dostrzegłem kilkadziesiąt gęsi. Zatrzymywałem samochód, bijąc się z myślami, czy w ogóle warto wysiadać. Po raz n-ty tego dnia wyciągnąłem lunetę, rozłożyłem statyw, przyłożyłem oko do okularu i zacząłem wodzić wzrokiem po gęsiach.

Część ptaków spała, część skubała oziminę – gęgawa, białoczółka, gęgawa, gęgawa, gęgawa, zbożówka, białoczółka, ale z obrożą: pewnie ta, co ją widziałem wcześniej! W końcu udało się przełamać złą passę i zobaczyć coś ciekawego, ale zadowolenia na razie nie było, bo ptak spał odwrócony tyłem i widziałem tylko krawędź czarnej obroży. Po paru minutach podniósł głowę i obrócił się w moim kierunku…

Mała głowa, szpiczasty różowy dziobek, duża biała plama na czole i wyraźna żółta obwódka wokół oka. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom – gęś mała, Anser erythropus. To gatunek, którego wypatrywałem przez kilkanaście lat, często w wielotysięcznych stadach i tabunach, a teraz miałem przed sobą mało obiecującą grupę około 100 ptaków, wśród których znalazła się ta jedna! Co ciekawsze, z czarną obrożą.

Euforia spełniającego się marzenia szybko minęła, bo po chwili radości nadeszły obawy – nie widziałem całej obroży. Mieć „małą” na wyciągnięcie ręki i jej nie odczytać byłoby dla mnie prawdziwym dramatem. Przed oczami paradowały mi wspomnienia setek tego rodzaju zdarzeń. W każdej chwili mogła zostać spłoszona przez bieliki i myszołowy włochate, lisy, psy albo rolników czy spacerowiczów i byłoby „po ptokach”. W duchu rozpocząłem błagalną modlitwę odczytywacza obrączek – wstań, wyprostuj szyję i odwróć się w moim kierunku… – powtarzaną jak mantra ze sto razy na minutę.

fot. Ken Billington (Wikimedia Commons)

Siedziałem jak zahipnotyzowany, czekając przyklejony do lunety, nie czując mrozu, wiatru ani zdrętwienia. Z tego letargu wyrwał mnie dopiero mój własny głos, kiedy to po kilku minutach ptak podniósł się wreszcie, pozwalając odczytać zapisany na obroży numer. Radość wróciła, a do pełni szczęścia pozostało tylko dopełnić formalności i udokumentować spotkanie. Dopiero po kilku próbach udało się zrobić bardzo dokumentacyjne fotografie, na których wprawne oko rozpozna, że to gęś mała z obrożą A25.

Gęsi małe są najmniejszym gatunkiem z tzw. szarych gęsi, które możemy zobaczyć w Polsce, i tak jak gęgawa należą do rodzaju Anser. Gęś mała jest nie tylko najmniejszą, ale też najrzadszą gęsią w Europie i w Azji. Według najnowszych danych, jej światowa populacja wynosi zaledwie 2825–4430 par. W granicach Europy znajdują się dwie populacje – pierwsza zasiedla tundrę między Morzem Białym a górami Ural i liczy około 250–400 par.

Najbliżej Polski – w Skandynawii, a dokładnej w północnej Norwegii oraz na półwyspie Kola w Rosji – znajduje się najmniejsza populacja, licząca zaledwie 25–30 par. Jeszcze w XIX w. populacja ta liczyła około 10 tys. osobników, ale drastyczny spadek liczebności w latach 40. i 50. ubiegłego wieku doprowadził ją nad granicę wymarcia – na początku XXI w. zajmowała zaledwie 1 proc. swojego areału sprzed 100 lat. W ciągu ostatnich 5–6 lat zauważono minimalny trend wzrostowy i powrót do kilkunastu zajmowanych wcześniej miejsc lęgowych.

Jezioro Imandra, Pólwysep Kolski, fot. Wikipedia Commons.

W program reintrodukcji tego gatunku zaangażowały się Norwegia, Szwecja i Finlandia. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przeprowadzono kilka projektów, których skutki są różnie oceniane. Obok niewielkiego wzrostu liczebności zaobserwowano zmianę zachowania się ptaków – populacja reintrodukowana ze Szwecji zaczęła zimować w Holandii, a część ptaków w ostatnich latach powróciła do Szwecji, podczas gdy ich naturalnym zimowiskiem powinna być Grecja. Wśród wypuszczanych ptaków, które pochodziły z niewoli, znalazły się również hybrydy (czyli mieszańce) gęsi małej z gęsią białoczelną, gęgawą i berniklą białolicą.

fot. Shutterstock
fot. Fotolia
fot. Fotolia

W Polsce gęś mała pojawia się okazjonalnie. Dawniej przez wschodnią Polskę przebiegał jej szlak migracji ze Skandynawii na zimowiska na południu Europy. W ostatnich latach widywana jest częściej na Stawach Milickich na Śląsku i w kilku miejscach w Wielkopolsce. Liczba stwierdzeń w ciągu roku waha się od kilku do kilkunastu, rekordowo w 2014 roku odnotowano aż 25 obserwacji.

Stawy Milickie, fot. Wikimedia Commons

Obrączkowane ptaki zdarzają się jeszcze rzadziej. Ptak zaobserwowany przeze mnie pochodził z norweskiego programu reintrodukcji i był obrączkowany 11 sierpnia 2011 roku w Norwegii w regionie Finnmark. Oznaczony został jako samiec i ważył 1160 g. Niestety, okazał jednym z wielu osobników, które po wypuszczeniu nigdy nie wróciły na swoje pierwotne tereny lęgowe. Po opuszczeniu Norwegii jesienią tego samego roku widziany był w Finlandii, a potem jego obserwacje pochodziły z okresu zimowego z Holandii i z zachodnich Niemiec. Co ciekawe, ptak ten był już widziany wcześniej w Polsce. Na początku kwietnia 2015 roku kilkakrotnie został odczytany w Kotlinie Biebrzańskiej.

Kotlina Biebrzańska, fot. Wikimedia Commons

Wiosną ubiegłego roku Rafał Kurowski odczytał innego ptaka pochodzącego ze szwedzkiego projektu. Miał on kolorową numerowaną obrączkę na nodze. Jego historia była znacznie krótsza, gdyż obrączki na nodze są dużo trudniejsze do odczytania. Ptak oznaczony niebieską obrączką z literą R został wypuszczony 1 sierpnia 2014 roku w północnej części kraju i odczytany koło miejscowości Modrakowo w woj. kujawsko-pomorskim – po dwóch latach był to zaledwie jego drugi odczyt. Poza tym co najmniej dwukrotnie nasz kraj odwiedziły ptaki wyposażone w nadajniki GPS/GSM.

Jezioro Słupowskie, fot. Wikimedia Commons.

Wszystkich chętnych do zapoznania się głębiej z zawiłościami życia gęsi małych i problemów z ratowaniem zachęcam do odwiedzenia strony http://piskulka.net.

Bartosz Krąkowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Przekaż nam 1% swojego podatku,
wpisując do zeznania PIT numer KRS 303057.
Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Wspieraj nas darowizną na rachunek:
47 1540 1157 2034 6608 0895 0001.