Gęsi nadają

fot. Rafał Łapiński
Z kamerą wśród gęsi
9 września 2016

Gęsi nadają

Wyruszyli o świcie. Brodząc po pas w wodzie, rozstawili i zamaskowali trzy sieci o łącznej długości 280 metrów. Nie jest to wprawdzie polowanie, ale instynkt łowiecki bardzo się w takiej akcji przydaje. Najpierw wybiera się miejsce „polowania” – w tym roku, choć poziom wody był wyjątkowo niski, zdecydowano się na Stawy Kiszkowskie oraz wielkopolskie jeziora: Gorzuchowskie, Rościńskie i Biezdruchowo. Następnie trzeba wybadać, gdzie na akwenie znajdują się noclegowiska gęgaw i dokąd o świcie ptaki przemieszczają się na żer. Kluczem do sukcesu jest zsynchronizowanie działań „chwytaczy” i „naganiaczy” tak, by gęsi nie zdołały w ostatnim momencie skryć się w trzcinowisku. Znaczenie ma też czas. Gęgawy można pochwycić tylko na przełomie maja i czerwca, bo wtedy ptaki się pierzą i na krótko stają się nielotami.

Tajemnicze  loty

Projekt obrączkowania jedynych gęsi gniazdujących w Polsce został zapocząt­kowany w 2012 roku i do dziś przy­niósł imponujące rezultaty. Za pomocą obroży wykonanych z żółtego two­rzywa, na których znajduje się kombi­nacja czterech liter i cyfr, oznakowano już 270 ptaków. Gdy warunki pogo­dowe sprzyjają, kod można odczytać nawet z odległości 500 metrów. Do dziś gęsi dały ponad 6,5 tys. odczytów, dzięki którym ornitolodzy mogą usta­lić m.in. sukces lęgowy czy zbadać trasy migracji.

W wyniku badań prowadzonych przez Bartosza Krąkowskiego oka­zało się, że do końca sierpnia lęgo­wiska w rejonie Kiszkowa opuszcza blisko 70 proc. ptaków. Głównym kierunkiem letniej migracji jest dolina Odry od Parku Narodo­wego Ujście Warty aż do niemiec­kich wybrzeży Morza Bałtyckiego w rejonie Rugii. Tylko nieliczne ptaki lecą w tym czasie na południe. Całkowitym zaskoczeniem było to, że połowa z nich wraca w rejon Kiszkowa we wrześniu i w paździer­niku, a więc w okresie polowań. Zatem popularny wśród myśliwych pogląd, że z początkiem sezonu przylatują do nas północne gęgawy, nie jest do końca prawdą.

Okazało się też, że o ile dawniej polskie gęgawy na zimowiska latały do Hiszpanii, Tunezji i Algierii, to teraz zdecydowana większość ptaków zaob­rączkowanych w okolicach Kiszkowa zimuje w Wielkopolsce bądź przenosi się w dolinę Odry. Część osobników należy więc uznać za ptaki osiadłe, które nigdzie dalej nie migrują, trzy­mając się przez cały rok swoich miejsc lęgowych. Jeden z oznakowanych ptaków wykazał się wielkim patrio­tyzmem lokalnym, przez cztery lata był bowiem obserwowany wyłącznie w Wielkopolsce!

Na podstawie analizy zgromadzo­nych informacji Bartosz Krąkowski postawił tezę, że przeżywalność ptaków dorosłych po pierwszym roku wyniosła 85 proc., a po dwóch latach 70 proc., co daje średnią śmiertelność około 15 proc. rocznie.

Największa śmiertelność młodych ptaków jest w pierwszym roku życia i może wynieść 40 proc. Dzięki takim informacjom możemy określać przy­rost zrealizowany i odsetek ptaków przeżywających do okresu dojrzałości płciowej.

To nie wszystkie sensacje! Dwa lata temu jedna z zaobrączkowanych par z sukcesem wyprowadziła lęgi, w zeszłym zaś roku zarówno gęsior, jak i samica stworzyły nowe pary i również doczekały się potomstwa! Bartosz Krąkowski do dziś stwierdził już cztery takie przypadki. To cenny argument w sporze z przeciwnikami polowań na ten gatunek, którzy z uporem godnym lepszej sprawy twierdzą, że gęsi łączą się w pary na całe życie.

Najpierw wybiera się miejsce „polowania”, następnie trzeba wybadać, gdzie na akwenie znajdują się noclegowiska gęgaw i dokąd o świcie ptaki przemieszczają się na żer
Akcja zapoczątkowana przez Bartosza Krąkowskiego prowadzi do zbliżenia środowisk myśliwych i niepolujących ekologów. Na zdjęciu Marcin Herkowiak – przyrodnik
Obrączkowanie gęsi nie jest wprawdzie polowaniem, ale instynkt łowiecki bardzo się w takiej akcji przydaje. Na zdjęciu od lewej: Izabela Porzegowska, Piotr Mikołajczak z KŁ „Sokół” z Kiszkowa, Przemysław Różak – strażnik łowiecki w KŁ „Omyk” z Turostowa oraz Michał Ślusarski – sympatyk łowiectwa

Permanentna inwigilacja

W ciągu czterech lat akcji najczęściej obserwowana spośród zaobrączkowanych gęsi dała 140 odczytów. Były to jednak dane fragmentaryczne i nie pozwalały na precyzyjne określenie terminów migracji czy wskazanie pierzowisk. Teraz, dzięki zastosowaniu obroży GPS, podobną ilość informacji będzie można zgromadzić w trzy tygodnie! Nadajniki, które zakupiono dzięki finansowej pomocy Fundacji Ochrony Głuszca, do transmisji danych wykorzystują satelity. Informacje przychodzą w formie SMS-a zawierającego cztery lokalizacje ptaka w dowolnych odstępach czasowych. Obroża, pozostająca bez wpływu na życie i zdrowie gęsi, zapewnia więc ciągłość informacji i umożliwia precyzyjne – z dokładnością do zaledwie kilku metrów! – obserwacje przemieszczeń gęgaw w okresie od dwóch do trzech lat (bo taka jest trwałość baterii).

– Dzięki odczytom tradycyjnych obroży udało nam się zaobserwować, że dorosłe gęsi wraz z kilkutygodniowymi młodymi przemieszczają się nawet o kilkanaście kilometrów, wykorzystując w tym celu cieki wodne – powiedział nam Bartosz Krąkowski. – To nieopisane dotąd zjawisko, którego wciąż nie potrafimy wytłumaczyć. Prawdopodobnie gęgawy porzucają wtedy bezpieczne miejsca lęgowe, które najczęściej znajdują się na torfowiskach, a następnie wraz z potomstwem wędrują do żerowisk. Te wyszukują na łąkach, polach i pastwiskach, w pobliżu jezior i dających schronienie szuwarów. Informacje z założonych właśnie nadajników telemetrycznych z pewnością zweryfikują prawdziwość tej teorii.

Pierwsze efekty przeprowadzonej akcji już są. Na podstawie analizy najnowszych danych udało się ustalić, że – wbrew temu, co do tej pory sądzono – gęsi żerują nie tylko w dzień, ale także w nocy. Tylko kwestią czasu pozostaje znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy dzieje się tak tylko w czasie pierzenia, czy też całodobowa aktywność przedstawicieli tego gatunku jest normą.

2-007
test copyrights

Gęgawy i żurawie

Gęgawy dołączyły do beneficjentów działań Fundacji Ochrony Głuszca. Fundacja założona przez myśliwych chce aktywnie chronić ojczystą przyrodę. Dlatego nie ogranicza się tylko do realizacji projektów chroniących kuraki leśne, ale wspiera także badania nad gatunkami zwycięskimi, czyli takimi, które konsekwentnie zwiększają liczebność i zasiedlają nowe tereny. Należy do nich także żuraw, który w odległej przeszłości był ptakiem łownym. Myśliwi mają do niego stosunek bardzo emocjonalny – w ikonografii łowieckiej zajmuje istotne miejsce, o czym przekonują słowa Juliana Ejsmonda, jednego z najbardziej utalentowanych pisarzy łowieckich: „Gdyśmy gawędzili zapatrzeni w żar paleniska – z głębi boru nadleciał ku nam nagle potężny akord, podobny do surm bojowych i napełnił dźwięczną wrzawą śpiący las. To żurawie ogłaszały północ…”.

W wydanej w 1947 roku książce „Łowiectwo” Wiesław Krawczyński przedstawił żurawie jako ptaki praktycznie już w Polsce niespotykane. „Opisałem pokrótce pięknego żurawia, jedynie z sentymentu dla czasów ubiegłych – przyznał autor – aby nie zatraciła się o nim dobra pamięć i aby nie pominąć żadnego zwierza, który ongi krasił nasze przepyszne łowiska”. Rzeczywiście, jeszcze kilkadziesiąt lat temu gatunek ten występował wyłącznie na trudno dostępnych bagnach i w olsach, gdzie fotografował go Włodzimierz Puchalski.

– Obecnie żuraw stał się charakterystyczny dla krajobrazu rolniczego, a jego klangor dochodzi nie tylko z głębi boru – zauważa Bartosz Krąkowski. – Jest jednak równie popularny, co nieznany. Chcemy to zmienić.

W akcję kolorowego obrączkowania żurawi, zapoczątkowaną przez Huberta Czarneckiego, a współprowadzoną przez Bartosza Krąkowskiego, zaangażowało się obecnie sześć osób (w tej grupie znalazło się dwóch myśliwych). Działają na terenie Wielkopolski – nieopodal Gniezna – i łapią nielotne pisklęta, gdyż pochwycenie dorosłego osobnika nawet w czasie pierzenia to nie lada wyczyn. Żurawie są bardzo szybkie, zatem od uczestników akcji wymaga się doskonałej kondycji. Po założeniu obrączek (plastikowej i metalowej) żurawie są natychmiast wypuszczane, a przy sprzyjających warunkach atmosferycznych kod można odczytać nawet z odległości 200–300 metrów. Do końca czerwca zaobrączkowano 29 żurawi, w tym jednego dorosłego ptaka, który się pierzył. W poprzednich dwóch sezonach oznakowano 45 sztuk, które do tej pory dostarczyły blisko 100 informacji zwrotnych.

Obrączkowanie gęsi i żurawi przynosi więc wymierne korzyści dla nauki, a przy okazji znakomicie promuje łowiectwo. Zapraszając do współpracy kolegów po strzelbie (m.in. Pawła Poterskiego, Tomasza Przybyłowicza i Pawła Oleszkiewicza) oraz zaprzyjaźnionych niepolujących ornitologów (m.in. Adama Loręckiego), Bartosz Krąkowski doprowadził do zbliżenia środowisk. To najlepszy sposób na pokazanie, że służymy przyrodzie i chcemy ją lepiej poznawać.

– Współpraca buduje, bo pozwala wyzbyć się uprzedzeń i uzmysłowić, jak wiele łączy myśliwych i „zielonych” – przekonuje Bartek Krąkowski. – Wszyscy jesteśmy ekologami, wszystkim nam zależy na poprawie jakości środowiska i zachowaniu bioróżnorodności. Osób o poglądach skrajnych nigdy nie przekonamy, ale na szczęście w środowisku „zielonych” radykałowie stanowią margines. Z moich obserwacji wynika, że większość niepolujących ekologów rozumie konieczność regulowania liczebności populacji poszczególnych gatunków zwierzyny w warunkach środowiska tak dalece zmienionego przez człowieka. Tym bardziej że coraz częściej dostarczamy im argumentów, że łowiectwo nie jest powodem zmniejszania się liczebności niektórych populacji.

Bartosz Marzec / fot. Rafał Łapiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Przekaż nam 1% swojego podatku,
wpisując do zeznania PIT numer KRS 303057.
Pomóż nam poznawać i chronić niezwykły świat dzikich gęsi!
Czekamy na Twoją pomoc! Dla nas liczy się każdy grosz!
Wspieraj nas darowizną na rachunek:
47 1540 1157 2034 6608 0895 0001.